Paulina Pietrucha i Jakub Adamczak - II miejsce

 

Kto powiedział, że wakacyjna miłość musi być krótką przygodą? Zawsze może zdarzyć się tak, że właśnie wtedy spotkamy miłość swojego życia. I tak właśnie było w naszym przypadku.
Nasza historia zaczyna się od sierpnia 2007 roku. Ja – siedemnastoletnia na tamten moment dziewczyna z Mazowsza, i on – prawie dziewiętnastoletni chłopak z Pomorza. Odtąd nierozłączni, pomimo dzielących nas ponad 300 kilometrów.
A zaczęło się od tego, że wraz z częścią rodziny wybrałam się do małej miejscowości nadmorskiej Sztutowo na wczasy. Z początku nie widziałam nawet, że właścicielka domu,
w którym wynajmowaliśmy pokoje ma dwóch synów. Jakoś tak się działo, że chyba się rozmijaliśmy. Jednakże właśnie jeden z mieszkańców tego domu wiedział o moim istnieniu i obserwował mnie nieraz ukradkiem. Dopiero po jakimś niecałym tygodniu spotkałam go zupełnie przypadkiem niedaleko domu, gdy ten zaczepił mnie proponując spacer. Zgodziłam się. Od pierwszej chwili super nam się rozmawiało, coś zaiskrzyło. Tego samego wieczora ukradkiem dodał swój kontakt do książki telefonicznej w moim telefonie. Potem już zaczęliśmy spędzać razem prawie każdy wolny czas mojego pobytu nad morzem. Były to najwspanialsze wakacje w moim życiu, które wspólnie wspominamy do tej pory.
Lato się skończyło a miłość została. Pisaliśmy, dzwoniliśmy do siebie, cały czas byliśmy w kontakcie. Odwiedzaliśmy się tak często jak tylko było można. Cały czas wiedziałam co robi on, a wiedział co robię ja. Do odległości z czasem się przyzwyczailiśmy. Po za tym przyjeżdżałam każdego lata i pracowałam u niego nad morzem sezonowo.
W 2011 roku mój wybranek sprawił mi niesamowitą niespodziankę! Kiedy to 14 października (dzień po moich urodzinach) pędziłam pociągiem właśnie do niego w upragnione odwiedziny, wysiadając na dworcu w Malborku przywitał mnie, uklęknął i oświadczył mi się na środku peronu! Odtąd Dworzec w Malborku stał się częścią naszej historii, do której często wracamy w opowieściach wśród rodziny i znajomych… ;)
Przez lata każdą wolną chwilę spędzaliśmy w podróży by chociaż kilkanaście godzin spędzić czas razem, niejednokrotnie zaniedbując rodzinę i przyjaciół… W końcu gdy pojawiła się okazja postanowiliśmy osiąść gdzieś na stałe i przede wszystkim być RAZEM. Trzy lata temu „’zacumowaliśmy’’ w pięknej Gdyni i od ponad 1,5 roku szykujemy się do ślubu. Ślub odbędzie się 9 września tego roku w Sztutowie, tam gdzie po raz pierwszy poznaliśmy prawie 10 lat temu. Pragniemy być szczęśliwi i iść przez życie dalej, które przecież ciągle jest NASZĄ wielką piękną podróżą.

 

 

Powrót